Znasz to uczucie? Jesteś już przy podkroju pachy, dumnie mierzysz robótkę i nagle... widzisz to. Błąd, który tak naprawdę został zrobiony 20 cm wcześniej. W głowie zaczyna się negocjacja: „Może nikt nie zauważy?”, „Może po blokowaniu zniknie?”. Spoiler: zauważą i nie! nie zniknie po blokowaniu. Prucie to najgorsza część tej zabawy. Godziny pracy zamieniają się w falowaną nitkę, a Ty siedzisz nad stertą „makaronu z zupki chińskiej” i zastanawiasz się, po co Ci w ogóle to hobby.
Dzierganie to sport ekstremalny dla kręgosłupa i dłoni. Sztywne kark, ból w nadgarstkach, drętwiejące palce – to cena za „jeszcze tylko jeden rządek”. Często tak bardzo chcemy skończyć projekt, że ignorujemy sygnały, które wysyła nam ciało. A potem kończymy z ortezą albo przymusową przerwą od drutów na miesiąc. To boli bardziej niż samo prucie.
Wszystkie mamy ten koszyk (albo szafę, albo cały pokój). Włóczki kupione na promocji, „bo były takie ładne”,”przyda się”, a teraz leżą i patrzą na nas z wyrzutem. To mroczna strona naszego hobby – zbieractwo, które czasem wymyka się spod kontroli. Wydajemy pieniądze na zapasy, których prawdopodobnie nie przerobimy do emerytury, a potem czujemy ten dziwny ciężar, patrząc na kolejne piękne pasmo w sklepie. Ostatnio postanowiłam, że nie kupię nic nowego, póki nie zredukuję do zera moich „przydasiowych zapasów włóczkowych”. Przegrałam tą walkę…. No cóż…
Ile razy zdarzyło Ci się udziergać coś dla kogoś, kto kompletnie tego nie docenił? Albo co gorsza – sweter po pierwszym praniu zamienił się w rozmiar dla lalki, bo skład włóczki okazał się kapryśny? Te porażki bolą, bo w dzierganie wkładamy nie tylko czas, ale i emocje. Kiedy projekt kończy jako „gryzący potwór” w kącie szafy, trudno nie czuć rozczarowania.
Mój sposób na przetrwanie
Kiedy dopada mnie ta ciemna strona – gdy pruję trzeci raz to samo albo bolą mnie plecy od siedzenia w jednej pozycji – robię stop. Dosłownie. Odkładam druty, bo nic na siłę.
Ot cała tajemnica! Do niektórych rzeczy wracam po roku, do innych jeszcze nie wróciłam, doceniłam wagę spacerów i ruchu. I zwyczajnie odpuszczam, bo przypominam sobie, że dziergam dla przyjemności, a nie za karę.
A Wy? Jaki był Wasz najbardziej spektakularny dziewiarski dramat? Prułyście kiedyś coś przez pół nocy, czy raczej potraficie odpuścić i rzucić robótkę w kąt na pół roku?
P. s. tak czy siak niektóre zasady (nie ma, że boli !!!) trzeba zastosować. Oto ich skrócona wersja:
🧶 DEKALOG CIERPLIWEJ DZIEWIARKI 🧶
I. Nie będziesz miała włóczek cudzych przed sobą – chyba że są w promocji, wtedy bierz dwa razy tyle, ile potrzebujesz.
II. Nie wzywaj imienia projektantki nadaremno, gdy w schemacie brakuje oczka. To nie ona się pomyliła, to Ty za dużo mrugałaś.
III. Pamiętaj, aby dzień blokowania święcić. Bez kąpieli i szpilek Twoje dzieło będzie tylko smutną dzianiną, a nie arcydziełem.
IV. Czcij prucie swoje i poprawianie swoje. Prucie to nie porażka, to darmowa lekcja pokory i sposób, by cieszyć się motkiem dwa razy dłużej.
V. Nie zabijaj domowników, gdy spytają: „Co robisz?”, akurat wtedy, gdy liczysz dwieście czterdzieści osiem oczek na okrągło.
VI. Nie cudzołóż z nowym projektem, dopóki stary nie zejdzie z drutów (chyba że nowy motek uśmiecha się do Ciebie wyjątkowo ładnie).
VII. Nie kradnij czasu przeznaczonego na sen. „Jeszcze tylko jeden rządek” po północy zawsze kończy się pruciem wszystkiego nad ranem.
VIII. Nie mów fałszywego świadectwa mężowi swemu, gdy pyta o cenę. Odpowiedź zawsze brzmi: „To była końcówka serii, prawie mi dopłacili!”.
IX. Nie pożądaj zapasów bliźniej swojej, chyba że ma w szafie ręcznie farbowane merynosy – wtedy negocjuj wymianę.
X. Ani żadnej rzeczy, która jej jest – zwłaszcza tych karbonowych drutów, podczas gdy Ty walczysz z bambusowymi patyczkami.
Treści zamieszczone na blogu są chronione prawem autorskim. Kopiowanie, powielanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystywanie tych materiałów bez wyraźnej zgody autora jest zabronione i może wiązać się z odpowiedzialnością cywilną lub karną. Jeśli chcesz uzyskać licencję na korzystanie z treści, skontaktuj się ze mną. Treści na blogu przedstawiają opinie, poglądy, wiedzę oraz doświadczenie autora i jego rozmówców, jednak nie stanowią one formy indywidualnego poradnictwa w żadnej sprawie. Zanim podejmiesz decyzję dotyczącą istotnych kwestii, zawsze skonsultuj się z odpowiednim specjalistą.
designed by Yellow Art